Smog = Cichy Zabójca, mit czy przerażająca prawda

Smog to nie „lewackie gadanie” a poważny problem. W styczniu ilość zgonów w Polsce wzrosła o ponad 11 tys., czyli o 35% względem 2016 roku. W mediach rozpętała się burza, na każdym kroku byliśmy informowani o alarmie smogowym i zagrożeniu zdrowia. Mimo tego minister zdrowia Konstanty Radziwiłł oświadczył w styczniu 2017, że smog to tylko  „problem teoretyczny”.

Czym właściwie jest SMOG

„Smog jest pojęciem szerszym niż zanieczyszczenie powietrza. Smog to nałożenie się zanieczyszczenia powietrza [pyłem zawieszonym, substancjami gazowymi jak tlenki azotu, dwutlenek siarki i wiele innych] na dodatkowe specyficzne warunki meteorologiczne, takie jak brak wiatru a przede wszystkim tzw. inwersja termiczna […] , sytuacja, gdy temperatura rośnie wraz z wysokością, a nie maleje, jak zazwyczaj. W związku z tym zanieczyszczenia zalegające  w przyziemnej warstwie atmosfery nie mają dokąd uciec i utrzymują się nad naszymi osiedlami…”

 

prof. UJ dr hab. med. Ewa Konduracka

kardiolog, spec. chorób wew.

Źródła emisji zanieczyszczeń są mocno zróżnicowane nawet na jednym obszarze geograficznym. W Polsce to głównie pyły i związki powstające w wyniku spalania w piecach grzewczych i kominkach (60%). Pozostałe 40% pochodzi ze spalin samochodowych, wielkich zakładów przemysłowych oraz elektrowni węglowych. Niestety, wciąż powszechnym sposobem ogrzewania są piece starej generacji, tzw. KOPCIUCHY, w których można spalać niemalże wszystko (w tym opony, butelki plastikowe, lakierowane deski i inne śmieci wysokokaloryczne). Uwolnione podczas spalania substancje wchodzą w interakcję ze sobą
i powietrzem, tworząc w powietrzu toksyczną chmurę, w skład której wchodzi spora część tablicy Mendelejewa.

Smog a śmiertelność w Polsce w styczniu 2017 roku

„Nie ma w tej chwili żadnego powodu do paniki. Lubimy mówić o zagrożeniach troszkę bardziej teoretycznych w sytuacji, kiedy styl życia jaki przyjmujemy, jest wielokrotnie bardziej szkodliwy.”… „Osoba, która wdycha powietrze poprzez papierosa – razem z dymem i wszystkim, co w nim jest – jest w sytuacji, w której narzekanie na jakość powietrza jest strasznie mało wiarygodne”.

Minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł styczeń 2017 r.

Podejdźmy do tego obiektywnie. Przeanalizujmy dostępne dane.

Tab. Nr 1

Liczba zgonów w Polsce – I kwartał 2017 – Biuletyn Statystyczny GUS
Miesiąc 2016 2017 Wzrost/Spadek ilość Wzrost spadek %
Styczeń 33 300 44 400 11 100 35%
Luty 34 900 37 400 2 500 7%
Marzec 35 400 35 100 -300 -1%
I kwartał 103 300 116 900 13 600 13%
Źródło: http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/inne-opracowania/informacje-o-sytuacji-spoleczno-gospodarczej/biuletyn-statystyczny-nr-52017,4,64.html

 

Tab. Nr 2

Liczba zgonów w Polsce – porównanie miesiąca styczeń na przestrzeni lat 2014-2017 – Biuletyn Statystyczny GUS
Miesiąc Liczba zgonów (w tys.)
Styczeń 2017 44,4
Styczeń 2016 33,3
Styczeń 2015 33,6
Styczeń 2014 33,1

W pierwszej tabeli widzimy porównanie zgonów w pierwszym kwartale 2016 i 2017 roku. Na pierwszy rzut oka widać wzrosty, z czego w styczniu zanotowano niemal rekordowy o 35%. Te dane jednak są niemiarodajne, przyjrzyjmy się zatem następnemu zestawieniu, gdzie widać ogromną różnicę między poprzednimi latami (wahania w granicach 300 osób), gdzie kolejno przedstawiłam dane z 4 kolejnych lat.  Niewielkie różnice i nagle skok o ponad 11 tys. Tego typu wzrosty zazwyczaj mają miejsce przy klęskach żywiołowych i epidemiach. Ktoś to skomentował, że przecież w styczniu i lutym tego roku była epidemia grypy (niebezpieczny szczep, odporny na znane antybiotyki).  Rozpatrzmy tę wersję wydarzeń. W zeszłym roku epidemia przypadała na początek roku. W tym roku, jak wynika z danych przekazanych przez Rzecznika Prasowego Wojewódzkiej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Katowicach, pani Beaty Kępy, statystyki zachorowań zaczęły rosnąć już w grudniu 2016 roku.

Od początku roku w całej Polsce odnotowano ponad 292 tysiące zachorowań lub podejrzenia zachorowań. Rok temu było to o prawie połowę mniej – 150 tysięcy zachorowań. Takie dane przekazuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego.

Dane pochodzą z połowy stycznia 2017 roku. Zaokrągliwszy tę liczbę do 300 tys. i licząc, że w drugiej połowie był porównywalny procent zachorowań, przyjmiemy, że w styczniu tego roku zachorowało około 600 tys. osób. Według informacji opracowanej na podstawie materiałów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczącej sezonu grypowego 2016/2017 w Departamencie Zapobiegania oraz Zwalczania Zakażeń i Chorób Zakaźnych u Ludzi GIS:

Śmiertelność grypy sezonowej wynosi 0,1-0,5% (tzn. umiera 1-5 na 1000 osób, które zachorowały), przy czym 90% zgonów występuje u osób po 60 r.ż.

Czyli szacunkowo z powodu grypy zmarło w styczniu 600-3000 osób. Przyjmując gorszy scenariusz niech to będzie 3 tys. Z kolei z powodu zamarznięcia i wyziębienia w styczniu tego roku zmarły 53 osoby. Oficjalnie przyjmuje się, że co roku z powodu zaczadzenia i zatrucia tlenkiem węgla umiera około 100 osób (jest to informacja podawana rok rocznie w okresie grzewczym, jako ostrzeżenie ze strony służb pożarniczych).

Jak widać nic nie tłumaczy tak dużej różnicy zgonów w styczniu 2017 roku w porównaniu do lat poprzednich. Nic poza ekstremalnie wysokim poziomem zanieczyszczeń utrzymującym się nad Polską w styczniu tego roku. Stężenie porównywano z ciężkim smogiem w Chinach: godzinne stężenia PM10 sięgające gdzieniegdzie ponad 1000 mikrogramów, zaś dobowe przekraczające kilkaset mikrogramów. Dla uściślenia, zalecenia WHO odnośnie stężeń dobowych to 25μg/m3 dla PM2.5 oraz 50μg/m3 dla PM10, w dodatku wartości te nie powinny być przekraczane częściej niż trzy razy w roku. Mamy tu co najmniej 20-krotne przekroczenie zalecanej dawki, utrzymujące się przez kilka godzin i powracające co parę dni. W Polsce informuje się o zanieczyszczeniu PM10 dopiero po przekroczeniu 200μg/m3, a wprowadza stan alarmowy przy 300μg/m3, czyli dużo ponad normę. Oznacza to, że Polacy są wystawieni na długotrwałe oddziaływanie szkodliwych pyłów i zanieczyszczeń wielokrotnie przekraczające normy, na długo przed informacją o zagrożeniu. W studium Pope et al. 2002 udowodniono, że tego typu sytuacja przekłada się na wzrost umieralności o 4-8% (umieralność całkowita) oraz 6-14% (w przypadku chorób serca, krążenia i dróg oddechowych). Problem nie dotyczył tylko jednego miasta czy regionu, ale niemal całego kraju.

Smog a zdrowie

Wpływ zanieczyszczeń powietrza jest porównywany do palenia papierosów. Różnica polega na tym, że papierosy pali tylko część społeczeństwa i jest to dobrowolne, a przed zanieczyszczonym powietrzem nie da się uciec, nie da się rzucić oddychania. Zagrożenie dotyka osób starszych, chorych, dzieci, kobiet w ciąży, po prostu każdego. Pył zawieszony w powietrzu przenika do płuc wraz z oddechem, wnika także w spojówki, a stamtąd do krwiobiegu. Jak uczono nas w szkole podstawowej opada również na ziemię wraz z deszczem (obieg wody w przyrodzie), a co za tym idzie, spożywamy go w jedzeniu i piciu.

Międzynarodowa Federacja Badań nad Rakiem (IARC) uznała pył zawieszony za jedną z najbardziej rakotwórczych substancji. Wywołuje on raka pęcherza, niektóre rodzaje raka nerki, raka gruczołowego płuc, niektóre chłoniaki u dzieci. Długotrwała ekspozycja na związki dwutlenku siarki, benzopirenów, tlenków azotu, kwasów i pyły, które zaliczamy do substancji tworzących „smog”, nawet przy niskich stężeniach (biorąc pod uwagę wytyczne WHO) powoduje wiele powikłań chorobowych.  Sprzyja zapaleniom błony śluzowej oskrzeli, upośledza układ odpornościowy, niszczy funkcje obronne układu oddechowego, co wspomaga podatność na wirusy i bakterie. Międzynarodowe badania epidemiologiczne, takie jak APHEA, APHEA 2, NMMAPS, INSPIRE Study, SPHERE, ESCAPE i wiele innych, wykazały ścisły związek również z występowaniem i pogorszeniem przebiegu chorób układu krążenia (np. miażdżyca, nadciśnienie, niewydolność serca – wraz ze wszystkimi powikłaniami i następstwami).

„Układ oddechowy broni się przed smogiem na kilka sposobów. Po pierwsze – kaszlem, który ma wyrzucić to, co drażni, po drugie – nasileniem wydzielania śluzu, by chronić śluzówkę. To nie zawsze jest skuteczne, bo o ile śluz zatrzymuje część pyłu, to już rozpuszczony w śluzie kwas i tak będzie drażnił śluzówkę, niszcząc aparat rzęskowy.”

prof. dr Jerzy Kozielski

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

pulmonolog, alergolog

Choroba smogowa nie wywołuje żadnych specjalnych objawów, które można przypisać tylko tej chorobie, ponieważ jest to tylko wierzchołek góry lodowej, przyczyna wielu „prawdziwych chorób”. Dlatego tak trudno stwierdzić, czy ktoś umiera z powodu smogu czy niewydolności płuc lub serca. Oczywiście jeśli wychodzimy na dwór w trakcie informacji o dużym zanieczyszczeniu, zaczynamy kasłać i łzawią nam oczy, możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że przyczyną jest smog. Wiele osób mających okresowe problemy ze zdrowiem robi różnorakie badania, z których nic nie wynika, to również najprawdopodobniej powikłania „choroby smogowej”. Najbardziej narażone są dzieci oraz kobiety w ciąży (a właściwie ich płody). Dzieci żyjące w regionach o dużym zanieczyszczeniu (ZP) cierpią na zapalenie spojówek, kaszel, objawy nieżytu górnych dróg oddechowych oraz niską odporność. Niski wzrost (większość pyłów gromadzi się nisko nad ziemią) i nie w pełni rozwinięty organizm sprawiają, że dzieci te w życiu dorosłym mają większe problemy zdrowotne oraz cierpią na przewlekłe zmęczenie. Kobiety w ciąży rodzą niemowlęta o mniejszej wadze urodzeniowej.

Przez bagatelizację problemu i ucinanie tematu w okresach letnich, ZP jest wciąż przyczyną coraz większej liczby zgonów. Potrzeba jest rozwiązań systemowych, wprowadzanych stopniowo, ale radykalnie. Półśrodkiem są maseczki antysmogowe, filtry powietrza w domach ale na dłuższą metę również to nie pomoże. Zwłaszcza, że używanie maseczek wiąże się z dużym wysiłkiem, osoby z dusznościami i niemowlęta mogą w ten sposób się udusić. W dodatku nie zapobiegną wprowadzania zanieczyszczeń do organizmu przez pokarm i picie.

Nasze biuro poselskie wraz z organizacjami ochrony środowiska rozpoczęło akcję „Smogowa Mapa Polski”. Prywatne czujniki smogu przekazują informację z całego kraju do systemu i tworzy się mapa zawierająca aktualny poziom zanieczyszczenia w danym regionie. Są również dostępne aplikacje na smartphony, pokazujące zanieczyszczenie w miejscu, w którym dany telefon się znajduje na podstawie GPS. Najważniejsze jest jednak informowanie społeczeństwa o zagrożeniu, edukacja w kwestii następstw wdychania zanieczyszczonego powietrza.

autor: Joanna Zdziech