Fundusze norweskie po raz kolejny zagrożone? Na pomoc organizacjom pozarządowym

Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego to całkiem nowa instytucja, która według pomysłodawcy – polskiego rządu – ma rozpocząć działalność we wrześniu tego roku. Jej zadaniem – jak można przeczytać na stronach premier Beaty Szydło – jest wspieranie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego oraz działalności pożytku publicznego i wolontariatu. ale to wersja oficjalna.

Zdaniem organizacji pozarządowych Narodowy Instytut Wolności ma kontrolować przyznawanie środków właśnie dla NGS-ów, czyli III sektora. Już w zeszłym roku zapowiadano projekt regulacji przyznawania funduszy. Mimo jednomyślnie negatywnych opinii środowiska rządowy projekt powstania Centrum został przyjęty.

Argumentem rządu były wówczas środki płynące do organizacji podporządkowanych poprzedniej władzy. I to chciano nową ustawą wyregulować. W konsekwencji powstał projekt, który uzależnia przyznanie środków od uległości obecnej władzy. w założeniach napisano wyraźnie, że ” szczególną ochroną należy otaczać organizacje małe, krzewiące etos społecznikowski i pielęgnujące dziedzictwo lokalne”. Czyli mamy powtórkę z rozrywki – w pierwszej kolejności wartości narodowe, dziedzictwo, patriotyzm i ksenofobia. Pokazali to już ministrowie obrony narodowej i edukacji. Teraz dołącza do nich minister rodziny, pracy i polityki społecznej. A co z organizacjami, które propagują równość, braterstwo, wolność, wartości demokratyczne, kulturalne czy zwyczajnie miłość do bliźniego, poprzez działalność charytatywną? Wiele z tych organizacji już w tym roku miały problem z realizacją projektów, bo przyznane wcześniej środki zaczęły dziwnie topnieć przechodząc nieplanowane weryfikacje.

W ubiegłym miesiącu Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych zwróciła się do premier Szydło, by rząd odrzucił projekt powołujący nowy organ. Pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego Adam Lipiński uspokajał, że z powodu kontrowersji prace są w toku i ustawa zostanie zmieniona na podstawie wniosków wysuniętych z licznych konsultacji. Niestety projekt został przyjęty pod koniec czerwca i – wszystko na to wskazuje – żadne konsultacje, o ile się odbyły, nie miały wpływu na jego ostateczny kształt. Chciałoby się rzec, że teraz wszystko zależy od posłów. Dwuletnie doświadczenie VIII kadencji nie pozostawia jednak złudzeń – większość mają posłowie PiS, zaprogramowani na wciskanie guziczków zgodnie z wolą rządu i prezesa.

Centrum ma być pod przewodnictwem (kolejnego specjalnego tworu) Komitetu ds. Pożytku Publicznego. Będzie się on składać z jednego z wicepremierów, którego wskaże szefowa rządu, oraz powołanego przez przewodniczącego dyrektora Instytutu. Nie ma jasnych przesłanek co do tego kto będzie zarządzał funduszami. Niewątpliwie daje to nieograniczone pole do uznaniowych i niemerytorycznych decyzji, stawiających niektóre organizacje przed trudną decyzją „być albo nie być”. To ogromne zagrożenie nacjonalizacji i centralizacji III sektora.

Do tej pory projekty NGO-sów rozpatrywali niezależni eksperci w formie konkursów. Teraz ma się to odbywać na niejasnych zasadach. W dodatku Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego docelowo miałoby rozdzielać również tzw. „fundusze norweskie”. Na szczęście darczyńcy nie chcą się zgodzić na to, aby fundusze przyznawane między innymi organizacjom oceniającym władzę, w tym organizacjom broniącym praw człowieka i demokracji, przydzielała sama władza. Już sam pomysł wydaje się być absurdalny i nie na miejscu.

W czerwcu zeszłego roku Polskę odwiedzili przedstawiciele Konferencji Międzynarodowych Organizacji Pozarządowych Rady Europy, czyli organu reprezentującego społeczeństwo obywatelskie państw RE. Efektem tej wizyty był raport ze współpracy władzy z NGO-sami. Jeden z rozdziałów raportu dotyczył Narodowego Instytutu Wolności (wtedy pod roboczą nazwą Narodowego Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego). Konferencja zgłosiła mocne obawy co do projektu. Argumentowała, iż doświadczenia innych krajów dowodzą, iż takie działania prowadzą do kontroli i upolitycznienia III sektora, co może zagrażać demokracji. W raporcie jest również wiele zarzutów wobec mediów publicznych. Pojawiła się opinia, że media publiczne mają wiele cech dyskryminujących, zaś organizacje zajmujące się problematyką ksenofobii i gender traktowane są jako polityczne, antypatriotyczne, promujące „zachodnią ideologię”.

Raport zawiera także rekomendacje dla rządu i NGO-sów. Do władz i mediów publicznych apelowano o natychmiastowe zaprzestanie dyskryminacji organizacji pozarządowych, NGO-som zaś radzono wzmocnienie współpracy z organizacjami międzynarodowymi oraz założenie platformy, na której zbierane będą dowody na negatywne wobec nich działania władz.

Jaki będzie efekt przejmowania władzy nad społeczeństwem obywatelskim? Ten rozdział dopiero przed nami.

2017-04-06_list_otwarty_w_sprawie_srodkow_mechanizmu_finansowego_eog

Report visit of the Conference of INGOs to POLAND in June 2016.pdf