Bitwa o Sąd Najwyższy i niezawisłość sądów

Od tygodnia cała Polska żyje jednym tematem: Ustawa o Sądzie Najwyższym. Jako podstawę do wprowadzenia kontrowersyjnej ustawy Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej 14 lipca bieżącego roku, podał argumenty: „Słyszymy różne zarzuty, że postępujemy tak jak w PRL-u. Więc tym wszystkim krytykom przypominam, że to sądownictwo jest kontynuacją tamtego sądownictwa.” Czy faktycznie tak jest? Czy może jest to przykrywka do wprowadzenia dyktatury…

W skrócie o sądach w PRL

Początek sądownictwa komunistycznego w Polsce datuje się na 19 czerwca 1943 rok, dzień mianowania ppłka Stefana Piekarskiego pierwszym Szefem Sądu Polowego 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, jednoczesne z  powołaniem prokuratury 1 Dywizji. Należy pamiętać, że w tamtym okresie jurysdykcji wojskowej podlegali również cywile (na mocy dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego o ochronie państwa z 23 września 1944 roku, Dz. U. nr 6, poz. 29 z późn. zm. oraz rozkazu organizacyjnego nr 023/Org. z dnia 20 stycznia 1946 r.). Sądy wojskowe Polski Ludowej (Najwyższy Sąd Wojskowy i sądy garnizonowe) stały się istotną częścią aparatu represji wobec obywateli. Sądy powszechne zostały co prawda reaktywowane w oparciu o przedwojenne przepisy po 22 lipca 1944 roku ale funkcjonowały w mocno ograniczonym zakresie (organizację sadów powszechnych zmieniono dopiero 1 lipca 1949 r.).  Sytuacja nieco się zmieniła dopiero w 1955 roku na mocy ustawy z 5 kwietnia o przekazaniu sądom powszechnym dotychczasowej właściwości sądów wojskowych w sprawach karnych osób cywilnych, funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa publicznego, Milicji Obywatelskiej i Służby Więziennej.

Powywoływanie sędziów

Z początku prawo do powołania Sądu Polowego 1 Dywizji posiadał Związek Polskich Patriotów, czyli polscy komuniści reprezentujący Polskę – mimo, iż nie był on podmiotem prawa publicznego ani organem polskich władz. We wrześniu 1944 roku w Lublinie Krajowa Rada Narodowa (powołana przez komunistów w 1943 roku), czyli podziemny, samozwańczy parlament, ustawą o kompetencji Przewodniczącego Krajowej Rady Narodowej, przeniosła kompetencje Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej (art. 3 lit. f mówi o mianowaniu sędziów) właśnie na Przewodniczącego KRN. Tłumaczyła swoją decyzję, jakoby urząd Prezydenta RP był „opóźniony”. Czy nie brzmi znajomo? Podobnych uzasadnień słuchaliśmy od PiS odnośnie ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym, że sądy są „opieszałe”, że działają powolnie…

W latach 1944-1952 zmieniało się tylko nazewnictwo, natomiast prawo do mianowania sędziów pozostawało w rękach prawnych następców Przewodniczącego KRN: najpierw do Prezydenta KRN, a później Prezydenta RP (przez cały czas w postaci jednego człowieka – Bolesława Bieruta). Dziwne podobieństwo do obecnego kształtu ustawy o Sądzie Najwyższym – pierwsza wersja zakładała, że sędziów będzie mógł powoływać tylko Minister Sprawiedliwości, obecne poprawki zakładają, że ostateczne słowo będzie miał Prezydent, ale czy to uchroni sądy przed upartyjnieniem? Historia pokazuje, że to kolejny krok do dyktatury.

Konstytucja PRL z 22 lipca 1952 roku zakładała, że Prezydenta RP zastępuje organ kolegialny, jakim była Rada Państwa PRL, której podlegała również prokuratura. „Zbiegiem okoliczności” obecnie także prokuratura podlega Ministrowi Sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze. W ten sam sposób – w PRL i obecnie – zwierzchność nad sądami i prokuraturą skupiono w jednym organie władzy państwowej, dodam, że ten organ jest polityczny w obu przypadkach.

Nowela kwietniowa z 7 kwietnia 1989 roku (przyjęta przez Sejm PRL po zamknięciu obrad Okrągłego Stołu), w zakresie mianowania sędziów, zastępowała Radę Państwa Prezydentem PRL (Dz. U. z 1989 r. nr 19, poz. 101). Znowu teoretycznie władza nad sądami była w rękach Prezydenta, jednakowoż tylko na wniosek nowego tworu – Krajowej Rady Sądownictwa (art. 60 ust. 1). 20 grudnia 1989 roku Sejm (kontraktowy) przyjął ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 1989 r. nr 73, poz. 435), na mocy której KRS miała między innymi  rozpatrywać kandydatury na stanowiska sędziów i przekazywać je Prezydentowi PRL. W tym samym czasie zostały przyjęte ustawy o ustroju sądów powszechnych, o Sądzie Najwyższym, o Naczelnym Sądzie Administracyjnym, o Trybunale Konstytucyjnym, o ustroju sądów wojskowych i Prawo o notariacie. Ustawy te w znacznym stopniu zrywały z komunistyczną tradycją sądów, np.  art. 61 wprowadzał zasadę o nieusuwalności sędziów (były wyjątki, ale ściśle określone), dzięki czemu resort sprawiedliwości nie mógł bezpodstawnie „przenosić” sędziów.

Końcówka PRL, początek III RP

30 marca 1990 roku weszła w życie ustawa o prokuraturze. Od tego momentu rozdzielono sądownictwo od prokuratury (zmieniła się również nomenklatura z Prokuratury PRL na Prokuraturę RP). Sędziów mianował Prezydent, a prokuratura przeszła pod jurysdykcję Ministra Sprawiedliwości. Jednocześnie ustawa wprowadzała samorząd prokuratorski. Wtedy również wprowadzono zakaz łączenia stanowiska prokuratorskiego z przynależnością partyjną. Zmniejszono również ilość prokuratorów wojewódzkich (z 49 na 47) oraz ich zastępców (z 50 na 43). Ponadto – w ramach czystek po PRL – wymieniono prokuratorów rejonowych.

W 1998 roku ustawa o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944-1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej, pozwoliła na odcięcie się gruba kreską od sądów PRL. Faktem jest, że obowiązujące (jeszcze) sądy mogą działać pozornie analogicznie do sądów z czasów PRL, ale wynikać to może z błędów proceduralnych, które można naprawić nie zmieniając sposobu powoływania sędziów. Bardzo niepokojące jest jednak podobieństwo pod względem formalnym sądownictwa/prokuratury PRL z wprowadzanymi przez PiS zmianami w tym zakresie (nawet po poprawkach wniesionych przez Prezydenta Andrzeja Dudę).

Zagrożenia

Czemu ustawa o Sądzie Najwyższym zjednoczyła tysiące Polaków mimo różnic politycznych? Czemu właśnie teraz młodzi i starzy razem wyszli na ulicę?

Ustawa o SN zakłada właściwie likwidację Sądu Najwyższego.

  • Dotychczasowi sędziowie zostaną usunięci (poza wskazanymi przez…no właśnie przez kogo?Prezydenta, Ministra Sprawiedliwości, czy Prezesa?).
  • Skład obsady sędziowskiej będzie zależny od Prezydenta (czyli to, od czego chcieliśmy uciec w III RP).
  • Zostanie zmniejszony skład SN o 40% , co wpłynie na dłuższy czas oczekiwania na wydanie orzeczenia.
  • Sąd Najwyższy zdecyduje o poprawności wyborów i legalizacji partii politycznych (istniej ryzyko, że zostanie tylko jedna partia).
  • Połączenie władzy ustawodawczej i sądowniczej zakończy trójpodział władzy.

 

Aktualna sytuacja

Ustawa o Sądzie Najwyższym wzbudziła duże kontrowersje w wielu środowiskach. Ludzie wyszli na ulicę, zaczęli manifestować w wielu miastach i miasteczkach w całej Polsce. Protesty są organizowane pod sądami, siedzibami PiS, Pałacem Prezydenckim, Sejmem, Senatem (po przyjęciu ustawy o SN przez Senat) oraz na placu Zamkowym. Manifestacje mają charakter pokojowy, mimo bardzo napiętej sytuacji. Są transparenty, białe róże, flagi Polski i Unii Europejskiej. Śpiewany jest hymn Polski i odczytywane fragmenty Konstytucji. Największe wrażenie jednak robi Łańcuch Światła, czyli protest ze świeczkami, odbywający się codziennie o godzinie 21:00 od niedzieli. Ma on charakter zadumy i powagi. Bez emblematów partyjnych ani organizacyjnych. Jest symbolem nadziei na lepsze jutro. Skandowane są dwa hasła: „Wolne Sądy” i „Chcemy Weta”. Obecnie oficjalnie 19 państw potępiło postępowanie rządu polskiego w sprawie sądów. 23 lipca na znak solidarności zapłoną świeczki również w tych państwach.

Niestety mimo wewnętrznych sprzeczności (w jednym miejscu ustawy mowa jest o 3 sędziach, w innym – w tym samym kontekście – o 5 ) ustawa już została przyjęta przez Sejm (na 450 posłów ZA było 235 – głównie z PiS), Komisję Sprawiedliwości oraz Senat (na 80 senatorów ZA głosowało 55). Prezydent deklaruje zawetowanie ustawy.

 

autor: Joanna Zdziech

  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *